Ile osób potrzeba do rodzenia
Małgorzata Uścińska
Uczennice ze szkoły położnych, kilku studentów, salowa, i jeszcze doktor Zosia z pediatrii – wpadła, bo lubi patrzeć, jak rodzi się człowiek. Masz prawo wyprosić ich wszystkich.
Jedno z przykazań dekalogu akcji Gazety Wyborczej Rodzić po ludzku brzmi: Poród jest wydarzeniem intymnym. Rodząca ma prawo domagać się, by wszystkie badania i zabiegi odbywały się w miejscu odosobnionym. Może nie zgodzić się na obecność osób postronnych, w tym słuchaczek szkoły położnych i studentów medycyny. Ale ten dekalog to tylko zbiór (słusznych i potrzebnych) postulatów. Wystarczy podać przykład obchodów lekarskich, gdy kobiety po porodzie na ogólnej sali pokazują gojące się krocze. Nie musisz się godzić na takie traktowanie!
Przepis dotyczący porodu w szpitalu
W Polsce nie ma opracowanych standardów porodu ani wytycznych Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, na które kobiety mogłyby się powołać. Gdyby takie standardy istniały, wiedziałabyś, czego się spodziewać, a personel medyczny miałby do czego się stosować. Zwyczaje porodowe każdy szpital tworzy sobie sam. Stąd tak różne doświadczenia kobiet.
Dziś, by wyprosić z porodówki naszą „doktor Zosię” (i inne zbędne osoby), możesz powołać się tylko na jeden przepis z Karty Praw Pacjenta. Mówi on o prawie do intymności i poszanowania godności osobistej w czasie udzielania świadczeń zdrowotnych (art. 19 ust. 1 pkt 4 Ustawy o zakładach opieki zdrowotnej; art. 36 ust. 1 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty).
Forum - dołącz do dyskusji: studenci na sali porodowej >>
Zobacz wszystkie serwisy




